FOLLOW

Photobucket photobucket Photobucket photobucket Photobucket photobucket photobucket photobucket photobucket

RECOMMENDED

LONDON. SOMEWHERE DIFFERENT

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieniądze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieniądze. Pokaż wszystkie posty

24.12.2014

Zastawić się, ale postawić

Zdania podobno nie zaczyna się od „więc”, jednak tutaj aż się o to prosi. W końcu wielkimi krokami nadchodzi przez jednych oczekiwany, a przez drugich nie za bardzo… koniec roku. Jak naprawę wygląda to podsumowanie? Ja postaram skupić się tym razem na kryzysie, kredycie i pieniądzu. Niby to ostatnie szczęścia nie przynosi, ale można spokojniej spać. Jesteście Państwo gotowi? No to zaczynamy!
Ach ten kryzys… Skąd mam wziąć na to pieniądze? Nie stać mnie, muszę to kupić. Z roku na rok jest coraz gorzej z tymi wypłatami… Czy Wam również zdarza się słyszeć właśnie takie stwierdzenia, które w większości oparte są na narzekaniu? Myślę, że tak lub nawet sami niekiedy podobnie jak ja sam je wypowiadaliście. Nie byłoby w tym nic złego jakby nie pewien przykład, z którym się w ostatnim czasie spotkałem. Znajoma stwierdziła, że wybiera się na wesela, jednak nie ma się, w co ubrać i zupełnie nie ma pojęcia jaką kwotę pieniężną powinna włożyć do przysłowiowej koperty. Poradziłem jej minimalną kwotę, na którą mogła sobie pozwolić i wyjść z tego z uśmiechem na twarzy, a kreację ze sklepu z używaną odzieżą. Wiem, wiem. Pewnie większość z Państwa pomyśli sobie, że chyba zwariowałem. Bo to wesele i trzeba dobrze wyglądać. Otóż jest zupełnie na odwrót. Często można otrzymać ubrania jeszcze z papierową metką i w nienaruszonym stanie. Nie trzeba wydawać fortuny na to, aby wyglądać jak z pod igły. I właśnie w taki sposób jej poradziłem. W odwecie znajoma prawie się na mnie obraziła.
Kilka dni przed tą uroczystością spotkałem się z nią ponownie. Po krótkiej wymianie zdań z błyskiem w oku stwierdziła, że wzięła kredyt na dwa tysiące złotych. Przestraszyłem się, ponieważ pomyślałem, że stało się coś ważnego i sytuacja tego wymagała. Nie drodzy Czytelnicy. Nic z tych rzeczy. Kredyt został wzięty na wesele. Na rzecz, która w żadnym stopniu się nie zwróci, a tym bardziej będzie obciążenie, do końca spłacenia kredytu. Połowa na prezent, a pozostała część na ubiór. Bo jak stwierdziła stać ją i nie będzie gorsza od innych gości. A po drugie dawno nie miała okazji bawić się na weselu.
Kredyt na wesele? Wiele rzeczy już słyszałem, ale o takiej sytuacji jeszcze nie. Zupełnie nie wiem, co może przemawiać taką postawą. Bo z pewnością nie ludzki rozsądek. Próżność? Głupota? A może chęć posiadania czegoś więcej?
Jeśli zastaw się, a postaw jest tutaj ważniejsze to, co dalej w życiu? Wesele ucieknie jak wiatr między palcami, a kredyt do spłacenia dalej zostanie. I nikt go za nas w większości przypadków nie spłaci. Czy już nie warto pokazać swojego naturalnego oblicza i zaprezentować się takim, jakim naprawdę się jest? Pieniądze od zawsze były kojarzone ze statusem i myślę, że jeszcze długo tak pozostanie.
A jak ma się w tym przypadku zdanie „Nie stać mnie” odnośnie wziętego kredytu w banku? Czy brzmi ono realnie? Chyba bardziej jak baśń. Jeśli kogoś nie stać na dany zakup to powinno ograniczyć się zbędne wydatki. Nikogo nie powinno się oceniać, ponieważ każdy sam decyduje o swoim życiu, jednak komentarz sam się ciśnie. Do sytuacji dołączyłem swoje przysłowiowe pięć groszy, jednak dalej nie potrafię w jednoznaczny sposób określić odpowiedzi na to pytanie. A którą stronę obierają Państwo? Czy może warto wziąć kredyty na nowe ubranie, a następnie martwić się, w jaki sposób go spłacić? Ale chociaż przez chwilę jesteśmy dowartościowani.

1.10.2014

Z wysoka w dół...

Kontrasty i różnice. Społeczne, poglądowe i majątkowe. Jedni mówią, że to nie sprawiedliwość, a drudzy z kolei jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. Niby każdy jest kowalem własnego losu, jednak nie do końca tak jest. Przeznaczenie? Karma? Chyba bardziej zależy to od naszej motywacji i chęci do zmienienia swojego życia i zaingerowanie w nie. Cała akcja związana z tym tematem rozegrała się w sposób szybki i niekoniecznie z happy endem. Na początku rozmowy wspólnie ze znajomymi ustalimy, że Polska to piękny kraj. Natura, ludzie i…? Właśnie co? Brak możliwości znalezienia w miarę dobrze płatnej pracy po skończonej edukacji. I na tym temacie przystanęliśmy dłużej. My grubo po dwudziestce jeszcze chyba z pełnymi głowami pomysłów na życie i gotowi do jej zmiany. Bo edukacja to jedno, a odnalezienie prawidłowej drogi we własnym życiu to drugie i jak wspólne stwierdziliśmy to najważniejszy punkt.
Dawniej w gimnazjum uczniowie, którzy wybierali zasadniczą szkołę zawodową byli wyśmiewani przez licealistów. Bo przecież czuli się lepsi i będą mieli maturę. Ahhh tak wtedy ona tyle znaczyła, co dziś czyli prawie nic, jednak o tym do końca nie wiedzieliśmy bo nikt z nauczycieli nas o tym nie poinformował. Z pewnością wiedzieli, ale przecież trzeba wypaść dobrze w oczach innych nauczycieli. I tak poszliśmy do tych wspaniałych szkół, na studia i co jest dziś? Większość moich znajomych albo nie może znaleźć pracy lub nie jest w stanie utrzymać się ze swojej comiesięcznej pensji, która wynosi tyle samo, co najniższa krajowa. A tamci z tej niby śmiesznej zawodówki teraz w większości śmieją się z tych, którzy mieli ambicję na edukację.
Oczywiście nie należy brać wszystkich do jednego worka. Mam grono znajomych którym udało się zrealizować życiową drogę po wyborze kierunku studiów i spełniają swoje marzenia i cele. Podobnie wygląda to w przypadku tych z zawodówek. Jednak jedno jest pewne w obu przypadkach chodzi o zarobki, które strasznie ze sobą kontrastują. Mówią, że ciężka praca popłaca i wydawałoby się, że taka osoba może zarobić zdecydowanie więcej niż tradycyjny pracownik siedzący zza biurkiem. Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna i większości takich przypadków pan za biurkiem znajduje się w zdecydowanie lepszym położeniu. Dla jednych jest to zrozumiałe,  a dla pozostałych zupełnie nie. Jedni pływają w bajońskich sumach pieniężnych mają wszystko, czego dusza zapragnie. Liczenie pieniędzy od pierwszego do pierwszego i jedzenie zupek chińskich każdego dnia, jako danie obiadowe.
Ja sam jestem zdania, że problem leży po dwóch stronach. Pierwsza jest odpowiedzialna za nasze umiejętności, talenty i ambicję, a druga to pieniądze. Jeśli nie będziemy mieli otwartych umysłów jak zarobić ich chociaż trochę na samym początku swojej kariery to niestety nic z tego nie wyjdzie.
Z innego punktu widzenia nie każdy biznesmen, który ma swoją firmę od samego początku miał wszystko podane na tacy. Często sami pracowali na to latami, aby pewnego dnia powiedzieć głośno: Jestem osobą niezależną od innych i sam na to wszystko zapracowałem. O takie odważne stwierdzenie nie jest łatwo szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy tak naprawdę nie wiadomo komu można w stu procentach zaufać, komu można bez strachu powierzyć swoje wszelkie tajemne, a przede wszystkich prosić o rade. Z mojego doświadczenia wynika, że zazwyczaj takie osoby pojawiają się w naszym życiu całkiem przypadkowo, a może ktoś kiedyś to wcześniej zaplanował? Tego nie wiem i chyba do końca już nie będę wiedział. W moim przypadku była to zwykła rozmowa, która zaczęła się całkiem spontanicznie. Bo o pogodzie, a skończyła się na głębokich przemyśleniach, które z całą pewnością posłużą mi jako doskonałe kierunkowskazy. Mimo, że każdy z nas pochodzi z różnego poziomu społecznego, ale wszyscy dążymy do jednego. Szczęścia i życiowej stabilizacji. Tego właśnie Wam życzę! Droga nigdy nie jest łatwa, ale warta zachodu.