Do dziś pamiętam pierwszy numer magazynu Vogue, który trafił w moje ręce. Treść prezentowała się dokładnie tak jak sobie to wyobrażałem. Przeglądając sesje Vogue czułem, że te stylizacje mają własną duszę, a nie jak to często zdarza się w wielu przypadkach innych tytułów - pustka i brak spójności. Trochę ubolewam nad tym, że jeszcze nie doczekaliśmy się polskiego odpowiednika Vogue, jednak z drugiej strony myślę, że warto czekać na tę chwilę. Sektor mody w Polsce dopiero w bardzo wolnym tempie rozwija się, jeszcze nawet nie wiadomo w którym kierunku ona pójdzie. Dlatego myślę, że na ten krok jest jeszcze za wcześnie, bo wydać wydać na rynek coś nie do końca przemyślanego to nie jest żaden problem.
Jednym z dzisiejszych rekwizytów jest jest właśnie jeden numer z mojej Vogue kolekcji. Jako główny akcent wybrałem kolor złoty, który pojawia się na kopertówce, zegarku i bransoletce. Mimo, że jest to kontrowersyjna barwa i łatwo w przypadku o wpadkę, to nie potrafiłbym z tym zrezygnować. Dla podbicia efektu wspomnianych wcześniej dodatków, założyłem prześwitującą koszule w kolorze butelkowej zieleni, a do tego białe spodnie. Stylizację wykończyłem moimi ulubionymi butami, z którymi ostatnio wcale się nie rozstaję.
xoxo
BVL
T-shirt-H&M/ Pants-H&M/ Bracelet-River Island/ Watch-Michael Kors/ Clutch-Valentino/
Shoes-Versace/
Pic. Aleksandra Mokrzycka